Dostępnosć

„Nigdy więcej, zawsze mniej”

„Nigdy więcej, zawsze mniej” – performatywny spacer po Katedrze Judaistyki w reżyserii Marzeny Sadochy, swoje prozy czytali/ły: Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Patryk Kosenda, Krzysztof Pietrala, Wit Szostak, oprawa dźwiękowa Tekla; sopran: Hanna Błachuta; wystąpiły/li: Marta Parzychowska, Michał J. Bajor; wideo: Michał Marek

Tak, „nigdy więcej” od lutego umacnia się w rankingu na niespełnioną obietnicę wszechczasów. Oczywiście, że to antywojenne hasło dziś czyta się bardziej jak ironiczną uwagę do naszej kultury posiadania, której istotą pozostaje więcej. Zawsze więcej, nigdy mniej. Nikt nie chce już nawet udawać, że nie rozumiemy sensu powtarzającej się jak wyprzedaż rzezi. Świata, w który klikamy, znów nie udało się przełączyć w tryb „zawsze mniej”. Nie przekonaliśmy do tego trybu nie tylko milionów naszych ruskich sąsiadów z reprezentującymi ich pajacami, ale nie przekonaliśmy do niego też własnych przywódców, bo nie umiemy w nim działać sami. W dłuższej perspektywie literaturze pozostaje w tej sytuacji zapewne stanąć z boku, kłamać dalej lub szukać chociaż małej prawdy, która nie leży pośrodku. W przedsięwzięciu „Nigdy więcej, zawsze mniej” szukamy tej prawdy w logice równoległych opowieści o miejscu, do którego zaprosimy uczestników festiwalu Opowiadania.

Miejscem tym będzie Katedra Judaistyki im. Tadeusza Taubego (UWr), znajdująca się w budynku, który był kiedyś klasztorem, potem więzieniem dla jeńców wojennych, szpitalem, biblioteką, główną kwaterą hitlerowskich obrońców Festung Breslau i znów biblioteką, a teraz działa tu prężnie placówka naukowa zajmująca się kulturą żydowską. Opowiedziana przez prof. Marcina Wodzińskiego i nagrana przez organizatorów festiwalu historia tego miejsca stała się podstawą literackiej prezentacji. Nasze zaproszenie do napisania „libretta” przyjęło pięcioro autorów, którzy swoimi opowiadaniami odnieśli się do przesłanych im nagrań audio. Czytanie powstałych w ten sposób tekstów odbędzie się w formie przedstawienia, w miejscu, którego dotyczy opowiadania przez nas historia i które jest wielowątkową inspiracją dla przedstawianych opowieści.
— Marcin Hamkało, dyrektor festiwalu

Pamięć przechowywana na zdjęciach i w artefaktach, w relacjach i sztuce jest tylko wyobrażeniem. Zapisem tego, co ktoś chciał, żeby zostało zapamiętane, i tego, co jesteśmy w stanie odczytać. Mamy dostęp tylko do powierzchni historii, ale możemy odczuć, co znajduje się pod powierzchnią albo na samym dnie. Pewnie nie różni się za bardzo od tego, co za oknem. „Padające światło szybko ginie” pisze Wit Szostak w jednym z tekstów, które zainscenizujemy. Literatura i teatr nie mogą złapać człowieka za rękę, mogą tylko poczuć jego ciepło na własnej skórze. Twarda historia i literacka wrażliwość zataczają koło – wracają do człowieka, który znowu ma ciało. Do aktora.
— Marzena Sadocha, reżyserka czytania

O opowieściach chasydzkich:
Opowieści chasydzkie są szczególnie interesujące dla polskiego czytelnika, jako że poza warstwą cudowną czy mistyczną, pełne są szczegółów obyczajowych, topograficznych czy ekonomicznych, w tym zupełnie zaskakujących wiadomości o polskich sąsiadach i relacjach między oboma światami.

Czym są? Najczęściej hagiograficznymi historiami o przywódcach chasydyzmu, żydowskiego ruchu ekstatyczno-mistycznego i jednego z najważniejszych zjawisk religijnych powstałych kiedykolwiek na ziemiach polskich. Mają w chasydyzmie szczególne znaczenie, jako że poza pobudzaniem pobożności i umacnianiem tożsamości wyznawców, chasydzi przypisywali opowiadaniu moc sprawczą równą modlitwie. Popularne od początku XIX wieku stanowią nieprzebrane źródło wiadomości zarówno o samym chasydyzmie, jak i otaczaącym ich świecie zydowskim i nieżydowskim.

Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Zapoznaj się z naszą polityką prywatności