Wypisz-wymaluj | wystawa Tomasza Brody | 10. MFO

Programy

Widzieli kiedyś Państwo złowrogiego Chwina? Niech Was nie zwiedzie jego elegancki chłód europejskiego intelektualisty. Artysta Tomasz Broda dostrzega to, co pisarz ma pod skórą: środkowoeuropejski bunt, złowrogą energię, gotową wybuchnąć w każdej chwili. Charyzmę morskiego wilka i siłę wikinga. A autor Rudnicki? Mieliście go za dowcipnego cieplaka? Niedoczekanie! Artysta Broda widzi w nim lekko zblazowanego arystokratę europejskiej prozy, gościa o fizjonomii podróżnika po ziemskich i nieziemskich obszarach, tego, który spenetrował już wyspy Waszych dusz, dlatego jest lekko znudzony, lecz nie ulegajcie iluzji: jest czujny, rękę przystawia do twarzy, myśli, mózg mu przetwarza ponurą rzeczywistość, pracując na najwyższych obrotach. Kiedy artysta Tomasz Broda patrzy – nikt nie jest bezpieczny: weźmy Kuczoka, zwykle poza kontekstem jaskini – eleganta jakich mało: cóż to! Tomasz widzi, że niespożyta energia, zacięte spojrzenie, zalewający także nozdrza rumieniec mówi: ja was kochani opiszę, prześwietlę, skradnę wam wasze myśli najbardziej sekretne, ja pisarz – kradziej ludzkich dusz. Ach strzeżcie się strzeżcie. I widzi Tomasz także coś w kobietach: Małgorzata Rejmer to przecież madonna – niby wiecznie smutna, a taka pogodna. Niby w kurzu i krwi, a ma w oku iskry i rzęsy kosmiczne, wejrzenie przejrzyste. Coś sobie chyba myśli, gdzieś jej dusza buja po innej stronie Jordanu. I choć ciało na Grochowie kupuje na zupę kapustę, dusza na Bałkanach wkrada się do szynków, gdzie wysłuchuje wesołych i smutnych wspominków.

Agnieszka Wolny-Hamkało


Wypisz-wymaluj, czyli literackie portrety Tomasza Brody

Etgar Keret upodabniający się do swojego warszawskiego, najwęższego domu na świecie, wypełnionego głównie schodami; Andrzej Stasiuk spoglądający z ukosa z Beskidu Niskiego w stronę Rosji i Mongolii; Wojciech Kuczok w najgłębszej z jaskiń; Jacek Dehnel w swojej niepodrabialnej stylizacji findesieclowego dandysa; melancholijnie zadumany Krzysztof Varga, jakby właśnie słuchał pięćsetnej wersji „Szomoru vasarnap”, węgierskiego hymnu samobójców; rozedrgany, jakby podłączony do linii wysokiego napięcia Janusz Rudnicki oraz mocny, bokserski cios Sylwii Chutnik – to tylko niektóre z plakatowych portretów współczesnych gwiazd literatury autorstwa Tomasza Brody.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wizerunki pisarzy nie były tak szeroko znane i rozpowszechnione jak dziś, kiedy wydawcy, w boju o miejsce w czytelniczych rankingach bestsellerów zaganiają siłą autorów do talkshowów, telewizji śniadaniowych, tańców z gwiazdami, na strony plotkarskich portali i ekskluzywnych magazynów. Powiedzieć, że Michał Witkowski albo Wojciech Kuczok są dzięki temu równie popularni jak piosenkarka Doda i szafiarka Jessica Mercedes, byłoby nadużyciem, ale o taką właśnie stawkę toczy się walka.

Czy w takiej sytuacji z wizerunku pisarza można wycisnąć coś więcej? Oddać emocje, jakie kryją się w jego twórczości, jej styl i charakter? Tomasz Broda podejmuje to wyzwanie, wierząc, że twarz jest wciąż najsilniejszym źródłem ekspresji. Ona jest w stanie odzwierciedlić cały świat bohatera portretu.

Wystawa złożona z portretów współczesnych literatów, którzy na przestrzeni ostatniej dekady gościli na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, towarzyszy 10. edycji tego święta, które w środę, 1 października rozpocznie się we Wrocławiu.

Wernisaż 1 października o godz. 16 w ulicznej galerii Szewska Pasja przy ul. Szewskiej (między Kotlarską a Nożowniczą). Ekspozycję będzie można oglądać do 15 października – 24 godziny na dobę.